III Niedziela Adwentu - Liturgia Słowa
Trzecia Niedziela Adwentu, zwana Niedzielą Gaudete, czyli „Radujcie się”, przerywa adwentowe skupienie wezwaniem do głębokiej radości, której źródłem jest bliskość Pana. Dzisiejsza liturgia słowa tworzy spójny obraz Boga, który nie przychodzi, aby nas sądzić surowością, lecz aby uzdrawiać, podnosić i przywracać nadzieję. Prorok Izajasz zapowiada czasy, w których pustynia zakwitnie, a ludzka słabość zostanie przemieniona w siłę. Psalmista wychwala wierność Stwórcy, który troszczy się o najmniejszych i uciśnionych. Święty Jakub w swoim liście tonuje emocje, wzywając do cierpliwości rolnika, który wie, że na cenny plon trzeba poczekać. Wreszcie Ewangelia ukazuje moment próby Jana Chrzciciela i odpowiedź Jezusa, która definiuje Jego mesjańską misję nie przez polityczną potęgę, ale przez czyny miłosierdzia. Całość prowadzi nas do odkrycia, że radość chrześcijańska rodzi się z pewności, iż Bóg wypełnia swoje obietnice, nawet jeśli dzieje się to w sposób inny, niż sobie wyobrażaliśmy.
Mt 11,2-11
Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”. Jezus im odpowiedział: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: „Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”.
Komentarz do pierwszego czytania (Iz 35, 1-6a. 10)
Prorok Izajasz roztacza przed nami wizję radykalnej przemiany, która obejmuje nie tylko ludzkie serca, ale i całą naturę. Obraz pustyni i wyschniętej ziemi, która zaczyna kwitnąć jak lilie, jest potężną metaforą duchowego odrodzenia. Pustynia w Biblii często oznaczała miejsce próby, osamotnienia i braku życia, ale tutaj staje się przestrzenią objawienia Bożej chwały. Zapowiedź ta sugeruje, że przyjście Boga nie jest jedynie małą korektą rzeczywistości, ale jej całkowitym przekształceniem. Tam, gdzie panowała śmierć i beznadzieja, tam z Bożą interwencją pojawia się obfitość życia i piękno Libanu czy Karmelu.
W drugim akapicie prorok zwraca się bezpośrednio do ludzi zalęknionych i słabych. Wezwanie „Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe” jest niezwykle aktualne dla każdego, kto czuje się przytłoczony życiowymi trudnościami. Izajasz nie oferuje taniego pocieszenia, lecz wskazuje na konkretną przyczynę odwagi: „Oto wasz Bóg... On sam przychodzi, aby was zbawić”. To właśnie obecność Boga jest źródłem siły. Nie musimy generować odwagi z własnych zasobów, które bywają wyczerpane; nasza siła ma płynąć ze świadomości, że Bóg wkracza w historię, by wymierzyć sprawiedliwość złu i przynieść ratunek swoim dzieciom.
Trzecia część tego fragmentu wymienia konkretne znaki mesjańskie, które staną się dowodem na nadejście ery zbawienia. Otwarcie oczu niewidomych, odzyskanie słuchu przez głuchych czy uzdrowienie chromych to fizyczne manifestacje duchowej prawdy: Bóg pragnie pełni życia dla człowieka. Te cuda nie są tylko pokazem mocy, ale znakiem przywracania pierwotnej harmonii stworzenia, zniszczonej przez grzech. Zapowiadają one działalność Jezusa, który dokładnie te znaki przywoła w dzisiejszej Ewangelii jako dowód swojego posłannictwa, pokazując, że Bóg jest wrażliwy na ludzkie cierpienie fizyczne i duchowe.
Na koniec prorok ukazuje cel tej drogi – powrót odkupionych do Syjonu. To obraz Kościoła i ostatecznego zbawienia w niebie. Droga ta jest naznaczona radością i uwielbieniem, a smutek i wzdychaniem muszą ustąpić. Przesłanie Izajasza jest jasne: cierpienie i pustynia są stanami przejściowymi. Ostatecznym przeznaczeniem człowieka wierzącego jest wieczna radość w obecności Boga. Ta perspektywa pozwala przetrwać najtrudniejsze chwile, dając pewność, że historia naszego życia, prowadzona przez Boga, zmierza do szczęśliwego finału.
Komentarz do psalmu (Ps 146, 7. 8-9a. 9bc-10)
Psalm 146 to hymn uwielbienia, który koncentruje się na niezawodności Boga w kontraście do kruchości ludzkich obietnic. Psalmista podkreśla, że Bóg jest tym, który „dochowuje wierności na wieki”. W świecie, gdzie ludzkie układy, polityka i relacje bywają zmienne i nietrwałe, Bóg jawi się jako jedyny pewny fundament. Jego wierność nie jest bierna; objawia się w konkretnym działaniu na rzecz tych, którzy sami nie mogą się obronić. To Bóg sprawiedliwy, który staje po stronie pokrzywdzonych, dając nam wzór, jak powinna wyglądać nasza sprawiedliwość społeczna.
W kolejnych wersach psalmista wylicza grupy społeczne, które doświadczają szczególnej opieki Pana: głodni, uwięzieni, niewidomi, pochyleni, przybysze, sieroty i wdowy. To swoisty „katalog miłosierdzia”. Bóg w tym psalmie nie jest odległym zarządcą wszechświata, ale bliskim opiekunem, który dostrzega konkretną biedę człowieka. Każde z tych określeń może być odczytane także w sensie duchowym – Bóg karmi nas Eucharystią, wyzwala z niewoli grzechu i otwiera oczy wiary. Psalm ten uczy nas, że miarą naszej religijności jest stosunek do najsłabszych, w których Bóg szczególnie upodobał sobie przebywać.
Ostatnia część psalmu to aklamacja królowania Boga. „Pan króluje na wieki” – to stwierdzenie jest gwarancją, że porządek miłości i sprawiedliwości ostatecznie zatriumfuje. Psalmista zaprasza nas do osobistego zaufania temu Królowi. W kontekście Adwentu psalm ten jest modlitwą nadziei. Przypomina nam, że oczekujemy na Kogoś, kto ma realną moc zmiany naszej sytuacji życiowej. Śpiewając ten psalm, wyznajemy wiarę, że nasze losy są w rękach Boga, który nie tylko panuje, ale przede wszystkim kocha i podnosi tych, którzy upadli.
Komentarz do drugiego czytania (Jk 5, 7-10)
Święty Jakub w swoim liście wprowadza niezwykle ważny w Adwencie motyw cierpliwości, posługując się plastycznym obrazem rolnika. Rolnik jest symbolem kogoś, kto ciężko pracuje, ale jednocześnie ma świadomość, że ostateczny efekt nie zależy wyłącznie od niego. Musi czekać na „deszcz wczesny i późny”, czyli na łaskę, która przychodzi w swoim czasie. Ta metafora uczy nas pokory wobec czasu i procesów duchowych. W dzisiejszym świecie, nastawionym na natychmiastowy efekt i gratyfikację, postawa rolnika jest wyzwaniem. Wiara wymaga czasu, aby dojrzeć i wydać owoc, a przyspieszanie pewnych spraw na siłę może przynieść więcej szkody niż pożytku.
Apostoł wzywa: „Umocnijcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie”. To zdanie łączy cnotę cierpliwości z cnotą nadziei. Cierpliwość chrześcijańska nie jest biernym czekaniem, ani tym bardziej rezygnacją czy apatią. Jest to stan gotowości i wewnętrznej siły, wynikający z przekonania, że Pan jest tuż obok. „Umocnienie serca” oznacza tutaj zakorzenienie się w Słowie Bożym i sakramentach, tak aby zmienne koleje losu nie zachwiały naszą wiarą. Jakub przypomina, że sędzia „stoi przed drzwiami”, co ma nas mobilizować do rzetelnego życia tu i teraz, a nie paraliżować strachem.
Trzecim, bardzo praktycznym aspektem tego fragmentu, jest przestroga przed wzajemnym narzekaniem: „Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego”. Czas oczekiwania i próby często rodzi napięcia we wspólnocie. Zniecierpliwienie sytuacją życiową łatwo przenosimy na naszych bliskich, szukając winnych własnego dyskomfortu. Jakub zauważa, że narzekanie niszczy wspólnotę i oddala nas od Boga. Prawdziwe oczekiwanie na Pana powinno budować jedność, a nie wprowadzać podziały. Cierpliwość wobec Boga musi iść w parze z cierpliwością wobec drugiego człowieka.
Na koniec autor listu stawia nam za wzór proroków, którzy „przemawiali w imię Pańskie”, a mimo to znosili niedolę. Ich życie pokazuje, że bycie blisko Boga nie gwarantuje braku problemów, ale daje siłę do ich przetrwania. Prorocy nie byli ludźmi sukcesu w dzisiejszym rozumieniu tego słowa, ale byli ludźmi wierności. Jakub zachęca nas, byśmy w trudnych chwilach szukali inspiracji w Piśmie Świętym, patrząc na tych, którzy przeszli drogę wiary przed nami. Adwent to czas, by uczyć się od proroków wytrwałości w głoszeniu prawdy, nawet jeśli okoliczności są niesprzyjające.
Komentarz do Ewangelii
Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas w mroczne zakamarki twierdzy Macheront, gdzie w więziennej celi przebywa Jan Chrzciciel. Ten wielki prorok, który nad Jordanem z taką pewnością wskazywał na Jezusa, wołając „Oto Baranek Boży”, teraz doświadcza nocy ciemnej. Jego pytanie skierowane do Jezusa: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?”, jest jednym z najbardziej poruszających momentów w Nowym Testamencie. Pokazuje ono, że wątpliwości nie omijają nawet największych świętych. Jan prawdopodobnie spodziewał się Mesjasza, który przyjdzie z ogniem sądu, z siekierą przyłożoną do korzenia drzewa, by zaprowadzić błyskawiczny porządek boży i polityczną sprawiedliwość. Tymczasem Jezus działa cicho, z miłosierdziem, nie organizuje przewrotu, a Jan gnije w więzieniu Heroda. W sercu Chrzciciela rodzi się dysonans między jego wyobrażeniem o Bogu a sposobem, w jaki Bóg rzeczywiście działa. Jest to sytuacja bliska każdemu z nas, gdy nasze modlitwy wydają się nieskuteczne, a zło w świecie zdaje się triumfować, podczas gdy Bóg milczy.
Odpowiedź Jezusa na dylemat Jana jest niezwykła, ponieważ nie jest prostym potwierdzeniem „tak, to Ja”. Jezus nie daje Janowi teologicznego wykładu, ale odsyła go do faktów, cytując niemal dosłownie słowa proroka Izajasza, które słyszeliśmy w pierwszym czytaniu. „Niewidomi odzyskują wzrok, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia”. Chrystus mówi w ten sposób: spójrz na owoce mojej działalności. Królestwo Boże nie przychodzi przez huk i zniszczenie grzeszników, ale przez naprawę świata, przez uzdrowienie tego, co chore i podniesienie tego, co upadłe. To jest nowa definicja Mesjasza – nie polityczny wyzwoliciel, ale Sługa Cierpiący, Lekarz dusz i ciał. Jezus zaprasza Jana, a wraz z nim każdego z nas, do korekty naszych wyobrażeń o Bogu. Często chcemy Boga, który rozwiąże nasze problemy natychmiastowo i spektakularnie, a On przychodzi w procesie uzdrowienia, w cichej łasce, w sakramentach, działając powoli, ale skutecznie, jak ów rolnik z listu św. Jakuba czekający na plon.
Kluczowym zdaniem dzisiejszej perykopy ewangelicznej jest błogosławieństwo: „A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi”. W języku oryginalnym słowo to oznacza „kto się Mną nie zgorszy”. To ostrzeżenie przed pułapką, w którą wpadło wielu pobożnych Żydów tamtych czasów – zgorszeniem stylem Boga. Można zgorszyć się Bogiem, który pozwala na cierpenie, który umiera na krzyżu, który wydaje się bezsilny wobec potęgi tyranów tego świata. Jezus prosi nas dzisiaj o zaufanie Jego metodzie zbawiania świata. To zaufanie jest fundamentem adwentowej radości. Radość Gaudete nie jest beztroskim optymizmem, ignorującym trudną rzeczywistość. Jest to radość płynąca z głębokiego przekonania, że sposób działania Jezusa – droga miłości, ofiary i miłosierdzia – jest ostatecznie drogą zwycięską, nawet jeśli po ludzku wydaje się drogą słabości.
Po odejściu uczniów Jana, Jezus wygłasza pochwałę uwięzionego proroka, nazywając go „więcej niż prorokiem”. Potwierdza, że rola Jana jako herolda była kluczowa w historii zbawienia. Jan jest zwornikiem między Starym a Nowym Testamentem, jest szczytem oczekiwania Izraela. Jednak Jezus dodaje zaraz słowa, które wprawiają w osłupienie: „Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on”. To zdanie ukazuje gigantyczną godność każdego chrześcijanina. My, żyjący po Zmartwychwstaniu, po Zesłaniu Ducha Świętego, uczestniczymy w rzeczywistości, którą Jan widział tylko z daleka. Posiadamy pełnię objawienia, mamy dostęp do sakramentów, jesteśmy świątyniami Ducha Świętego. To, co dla Jana było tylko zapowiedzią, dla nas jest codziennością życia w Kościele. Ta świadomość powinna budzić w nas ogromną wdzięczność i poczucie odpowiedzialności za dar wiary, który otrzymaliśmy darmo.
Dlatego w tę Różową Niedzielę Kościół wzywa nas: Radujcie się! Ale niech to będzie radość dojrzała. Nie radość z tego, że wszystko w życiu układa się po naszej myśli, bo tak nie jest – Jan Chrzciciel nadal siedzi w więzieniu, a my nadal borykamy się z problemami. Mamy się radować z tego, że Pan jest blisko, że Jego łaska „prostuje ścieżki” naszego życia, że On widzi nasze „omdlałe kolana” i przychodzi z pomocą. Naszym zadaniem w tym tygodniu jest bycie znakiem tej nadziei dla innych. Mamy, jak Chrystus, sprawiać, by niewidomi na dobro zaczęli je dostrzegać, by chromi w wierze odzyskali siły do kroczenia za Panem, by ubodzy duchowo usłyszeli Dobrą Nowinę. Bądźmy cierpliwi jak rolnik i wierni jak prorocy, wiedząc, że sędzia stoi u drzwi, ale jest to Sędzia, który przychodzi, by zbawić, a nie potępić.